- Och nie chce mi się wstawać.. Ale muszę. Dziś wyprawa za mury..-Ej Paula wstawaj! - C-co.. A ona tu czego?
-Hanji idź stąd!
-Ani mi się śni! Nie pójdę póki się nie ubierzesz. Levi mnie przysłał.
-O boże! Niech Ci będzie już wstaję!..
-No już wyglądasz jak człowiek. A jak już tak rozmawiamy.. - My rozmawiamy? Przecież tylko ona coś mruczy pod nosem.
-To robiłam badania na tytanach. Chcesz posłuchać?
-Nie.
-Ok, żałuj. Levi na pewno chętnie posłucha.
-Taa na pewno. - Kurde, ile ludzi w tym pokoju. Oo Levi i Erwin.
-Okej, cisza! - Erwin nie tak głośno.
-Za 10 minut wyruszamy! - Co? Tak szybko?...
-Oo wstałaś nareszcie. Ile można na Ciebie czekać, co? - Levi proszę...
-Na mnie wieczność. - Ha, ale pocisłam...
*W oczekiwaniu na wyjazd.*
-Rozpoczynamy 58 wyprawę poza mury! Podnieść bramę! - Serio to już 58 wyprawa..
Ale nuda.. Tylko jedziemy, nic się nie dzieje..
-Woo ile tytanów! Chyba z 10. - Hanji czy ty się cieszysz? Błagam.
-Już po nas. - Serio? Serio Hanji? Ale ona jest spostrzegawcza.
-Ich jest 15 Hanji. - Serio Levi.. Jesteśmy w dupie a oni tytany liczą. Z kim ja żyję?..
*Zapadła cisza, a po niej huk opadających tytanów. Wszędzie pryskała krew.*
Po może 30 sekundach przed naszymi oczyma pojawiła się dziewczyna, a za nią chłopak. Obydwoje mieli na sobie stroje zwiadowców. Kiedy zobaczylam, że dziewczyna ma czarne oczy, omal z konia nie spadłam.
-Nic wam nie jest? - Odwróciłam się i zobaczyłam Erena na ziemi. Jego tez przeraziły jej oczy.
-Nie! Na szczęście. - Erwin pierwszy się odezwał.
-To dobrze. Te tereny są wyjątkowo niebezpieczne. Ja nazywam się Domin Rickson, a ta dziewczyna to Megee Springer, jesteśmy z Darklight. A wy?
-My jeste...
-A co was to obchodzi? -krzykła Hanji
- Domin wyciągnął miecze, ale czarnooka podeszła i złapała go za ramię, a ten upadł z hukiem na ziemię. Odwracam się i widzę, że Eren dalej leży na ziemi. Co z nim dzisiaj nie tak?
-Nie chcemy wojny! - mówi Megee.
-My też! - Odpowiedzial Erwin patrząc na Hanji z wściekłością.
-Pokażemy wam nasze miasto, jeśli chcecie.
- Oo niebieskooki wstał, a Eren nadal nie.
-Możemy się naradzić? - Erwin, Erwin, Erwin!
-Nie ma sprawy. - A ta czarna gdzie idzie?
-Idę po konie. - Dziewczyna spojrzała mi w oczy. Skąd ona wie o czym myślę?
-Wiem i już. Jak się nazywasz? - Ej chwilę.. Ona tego nie powiedziała.. Usłyszałam ją w głowie. Ale czad.
-Paula Leonhardt.
-Spoko. - Tego też nie powiedziała.Erwin dyskutował z Hanji, a Levi poszedł pomóc Erenowi wstać.
-Jedziemy z wami. - powiedziałam. Jak powiedziałam tak też zrobiliśmy. Ich miasto było dużo większe od naszego. Ich wojska były lepiej wyposażone od naszych. Posiadali wysokie mury, conajmniej 100 metrowe i wiele, wiele grubsze od naszych. Były tam sale treningowe i tysiące ćwiczących kadetów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz