środa, 20 stycznia 2016

Rozdział 2 'Przygotowanie'

-Nie rozumiem, dlaczego musi to być dziewczyna. - Och nie dobijaj mnie Jato.
-Petra?
-Bo skoro Megee ma się z nią porozumiewać, a nie chłopak. -Dokładnie Petra.
-Aha, a skąd wy wiecie takie rzeczy?
-My nie puszczamy oczek do chłopaków na lekcji, tylko słuchamy nauczyciela.
-No, Megee na pewno nie. - Hę?
-Niby dlaczego?
-Bo ona zawsze śpi na lekcjach.
-Nie zawsze, bo czasem coś czytam..
-No czyta czasem.
-Dobra gotowi? - Po co pytasz, skoro widzisz?
-No, nieźle wyglądacie.
-Z pewnością opiekunie.
-Nie narzekaj Kate.
-Kiedy wyruszamy? - A po co ja mam się odzywać, skoro Kate o wszystko pyta.
-Jutro.
-Coo? Jak to jutro?! - Czy on się dobrze czuje?
-No normalnie. Jutro rano wyruszacie.
-Ok, ale, że my w piątkę mamy udawać miasto?
-Nie Megee. Ty kiedyś miałaś watachę, prawda?
-No tak.
-Więc ściągniesz ich tu i razem się przeniesiecie.
-Okej. - A co innego mogłam powiedzieć?
*Wieczór. Las w mieście Czarnej Pani*
-Ej wyłaźcie! - Och.
-Oo patrzcie, pani śmierci wróciła.
-Wróciłam po was.
-I co mamy iśc z Tobą do domu, tak?
-No tak, a potem zabiorę was w ciekawe miejsce.
-Gdzie?
-Pamiętacie dziewczynę o imieniu Isabel albo chłopaka Farlana?
-No jasne, dobrze się z nimi handlowało.
-To dobrze, znów ich spotkamy.
-Oo świetnie.
-A teraz za mną.
-My zawsze za Tobą. Pani, dlaczego jesteś dziś tak miła i rozgadana?
-Aaa no w sumie nie wiem. A czemu tylko ty się odzywasz Korney?
-Bo reszta to cioty, moja pani.
-Bardzo dobrze.
-Chodźcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz