-Megee! - Krzyknęła Kate. - Wyczuła mnie. To dobrze.
-Hej Kate! Co ty robisz? - Spytałam, zaciekawiona. - Czy ona pisze książkę? Ta Kate?
-Och, a ty znowu jak emo! - Nie jak emo! - Chociaż w sumie? To wszystko przez te czarne oczy..
-To wszystko przez te czarne oczy!
-Czytasz mi w myślach Kate.
-Chciałabym.
-Dalej nie wiem, co robisz? - No gadaj!
-Aaa to mało ważne. Idź się przebież, proszę.
-Nie! Ani mi się śni! Co Ci się nie podoba?
-Yyy no wiesz, masz czarne włosy i oczy, czy to nie wystarczy? Koniecznie zmienić trzeba ten strój, bo paznokcie to rozumiem.-No co mam wysokie buty, rajstopy, spodenki, podkoszulek i skórzaną kurtkę.
-Tak i to wszystko jest czarne.
-No i co?
-W sumie to kurtkę też daruję, bo wiem, że ją lubisz.
-O rany Megee! - Och, jej też się nie podoba?
-Co się stało Petra?
-Zmień kolor oczu proszę! - Aaa pamiętała o proszę! Jak miło.
-Czerwony może być?
-Ostatecznie. - Ooo jaki słodki uśmiech.
-Od razu lepiej i mniej groźnie! Dziękuję!
-Proszę Petra. - Och, ile ona narzeka.
-Rana boli?
-Co Kate?
-No bo.. Żeby oczy były czerwone trzeba poczuć krew, a ani ja, ani Petra się nie przecięłyśmy, więc musiałaś to zrobić Ty, więc pytam czy rana boli?
-Nie, ale dzięki , że się troszczysz.
-Ej dziewczyny! Księga zniknęła!
-Co?! Jak to księga zniknęła? - A tak w ogóle to co tu robi Komin?
-Szybko, opiekun robi spotkanie, ale teraz.
- Nie wierzę! Ten kto ją ukradł będzie wiedział o nas wszystko! - To prawda. -Spokojnie, na razie musimy iść na salę konfraktową.
-Masz rację Megee!
*W drodze na salę konfraktową*
-Co Ty tam pisałaś, tylko mów szczerze.
-No wiesz Megee, wyczułam dziewczynę, która ma wizję. Udało mi się zobaczyć jedną z nich.
-Co w niej było? - Ciekawe.
-Widziałam chłopaka w zielonym kapturze z Księgą Żywiołów w rękach. Mówił coś do naszej pani przewidującej i nagle wyskoczył Rudi. Zaczął się z nimi szarpać. Został obezwładniony i właśnie mieli go zabić, kiedy Ty nagle się pojawiłaś. Niestety, Ty też zostałaś pokonana. Potem zaczęli uciekać i to był koniec tej przepowiedni. Uważaj Megee to może stać się nawet już.
-Spokojnie, spokojnie.
*W sali konfraktowej*
-Jak już pewnie wiecie Księgę Żywiołów skradziono, nie będę zamulać jak to mówicie, tylko poproszę pięć osób ze mną. Są to: Megee Springer, Petra Qeen, Kate Kriestien, Komin Ricksoon i Jato Takashi. Możecie się rozejść. - Och czego opiekun od nas chce. Ehh trudno.
*W gabinecie opiekuna*
-Mam dla was bojowe zadanie, możecie nawet zginąć, ale zginiecie dla ocalenia nas wszystkich. Zadanie jest proste, cofniecie się do roku 850, do murów Rose, Sina i Maria. Odszukacie mi dziewczynę, która odniesie księgę na swoje miejsce.
-Ktoś z nas nie może jej zabrać? - Ale ty jesteś głupi Jato.
-Rize nie mogą bezpośrednio dotykać Księgi Żywiołów.
-Aaa dzięki Megee.
-I co my teraz mamy tych Zwiadowców udawać?
-Dobrze, że spytałaś Megee. Tak, macie ich udawać, a ty moja droga będziesz Kapralką i to Tobie damy moc porozumienia się z ową dziewczyną na odległość.
-Coo?! Ja się nie zgadzam. - Buntuje się!
-Musisz. Inaczej wszyscy zginiemy!
-A to dobrze, no niech będzie. - Teraz już nic się dla nas nie liczy. Idziemy świadomi na pewną smierć. Tak, ten fragment książki świetnie tu pasuje. Aż za dobrze...
-Co się stało Petra?
-Zmień kolor oczu proszę! - Aaa pamiętała o proszę! Jak miło.
-Czerwony może być?
-Ostatecznie. - Ooo jaki słodki uśmiech.
-Od razu lepiej i mniej groźnie! Dziękuję!
-Proszę Petra. - Och, ile ona narzeka.
-Rana boli?
-Co Kate?
-No bo.. Żeby oczy były czerwone trzeba poczuć krew, a ani ja, ani Petra się nie przecięłyśmy, więc musiałaś to zrobić Ty, więc pytam czy rana boli?
-Nie, ale dzięki , że się troszczysz.
-Ej dziewczyny! Księga zniknęła!
-Co?! Jak to księga zniknęła? - A tak w ogóle to co tu robi Komin?
-Szybko, opiekun robi spotkanie, ale teraz.
- Nie wierzę! Ten kto ją ukradł będzie wiedział o nas wszystko! - To prawda. -Spokojnie, na razie musimy iść na salę konfraktową.
-Masz rację Megee!
*W drodze na salę konfraktową*
-Co Ty tam pisałaś, tylko mów szczerze.
-No wiesz Megee, wyczułam dziewczynę, która ma wizję. Udało mi się zobaczyć jedną z nich.
-Co w niej było? - Ciekawe.
-Widziałam chłopaka w zielonym kapturze z Księgą Żywiołów w rękach. Mówił coś do naszej pani przewidującej i nagle wyskoczył Rudi. Zaczął się z nimi szarpać. Został obezwładniony i właśnie mieli go zabić, kiedy Ty nagle się pojawiłaś. Niestety, Ty też zostałaś pokonana. Potem zaczęli uciekać i to był koniec tej przepowiedni. Uważaj Megee to może stać się nawet już.
-Spokojnie, spokojnie.
*W sali konfraktowej*
-Jak już pewnie wiecie Księgę Żywiołów skradziono, nie będę zamulać jak to mówicie, tylko poproszę pięć osób ze mną. Są to: Megee Springer, Petra Qeen, Kate Kriestien, Komin Ricksoon i Jato Takashi. Możecie się rozejść. - Och czego opiekun od nas chce. Ehh trudno.
*W gabinecie opiekuna*
-Mam dla was bojowe zadanie, możecie nawet zginąć, ale zginiecie dla ocalenia nas wszystkich. Zadanie jest proste, cofniecie się do roku 850, do murów Rose, Sina i Maria. Odszukacie mi dziewczynę, która odniesie księgę na swoje miejsce.
-Ktoś z nas nie może jej zabrać? - Ale ty jesteś głupi Jato.
-Rize nie mogą bezpośrednio dotykać Księgi Żywiołów.
-Aaa dzięki Megee.
-I co my teraz mamy tych Zwiadowców udawać?
-Dobrze, że spytałaś Megee. Tak, macie ich udawać, a ty moja droga będziesz Kapralką i to Tobie damy moc porozumienia się z ową dziewczyną na odległość.
-Coo?! Ja się nie zgadzam. - Buntuje się!
-Musisz. Inaczej wszyscy zginiemy!
-A to dobrze, no niech będzie. - Teraz już nic się dla nas nie liczy. Idziemy świadomi na pewną smierć. Tak, ten fragment książki świetnie tu pasuje. Aż za dobrze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz